Nie wiem czy ktoś jeszcze pamięta, ale pierwszy bajecznik jaki powstał wyglądał
tak. Niestety dosyć szybko zaczął się niszczyć. W końcu w niedzielę skończył swój żywot i powstał ten. Mam nadzieję, że ten wytrzyma dłużej. Pomieści on 16 płyt. Okładka jest tu bardzo gruba, po za tym już od dłuższego czasu planowałam zastąpic kółka grzbietem drucianym. Samolot, rowerek i kropki akrylowe (tylko dwie zostały) pochodzą ze starego bajecznika (miałam do niego straszny sentyment, bo to chyba pierwsza rzecz jaką dla siebie wykonałam). Literki zresztą też, tylko, że dodałam jedną ;).
Zdjęcia kiepskie, za co przepraszam, ale mam kiepski aparat, po za tym pora roku nie sprzyja fotografowaniu w mieszkaniu.


